O 7 rano zaczął się następny poranek.Da się powiedzieć, że to ten dzień świstaka. Stasio poczuł wzmożony przypływ energii i z wyraźnie destrukcyjnymi zapędami kopał zaciekle w łóżeczko, drapał w krawędzie lub znowu wydawał podejrzane odgłosy.Jakim sposobem na nasze oko wytrawnego rodzica z prawie półrocznym stażem wydało nam się, że sytuacja może być beznadziejna, dlatego podjęliśmy kolejną heroiczną próbę uspokojenia bąbla.W jaki sposób na ten moment nic nie pomoże, to weźmy go do łóżka czy może pośpimy jeszcze z 30 minut, może na pod adresem zmianę, trochę ja, trochę ty…
.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz