wtorek, 16 września 2014

Nad kubkiem kawy od wacik.pl

Czasem zastanawiam się, jakim sposobem można mieć tyle zajęć albo oprócz tego długą listę „oczekujących”.Bądź to ja jestem tak kiepskim organizatorem?Albo w jaki sposób u licha radzą sobie z „tym wszystkim” dostajemy mające kilka par więcej nóg biegających po domu?Jednak, wtedy gdy wieczorem uda mi się znaleźć  chwilę na podsumowanie dnia, z uśmiechem stwierdzam, że takie „czarne” myśli rodzą się z powodu biznes nieskończoności zadań jakie zaliczają się do kompetencji każdej otrzymujemy.


Chyba nikt, poza mamami nie jest w stanie wyobrazić sobie ile „atrakcji” co dzień czeka za każdym rogiem. Gotowanie, zmywanie, pranie, sprzątanie, prasowanie, praca, spacer jeden, drugi… czytanie, rysowanie i wszelkie zabawy – a po nich znowu sprzątanie, ponadto praca zawodowa, tu rachunki, tam poczta, całkiem po drodze na uczelnię, jeszcze zaledwie karmienie, noszenie, umyć rybce „domek”, a może dla relaksu jakaś drobna naprawa… oczywiście teoretycznie będą do pracy dwie pary rąk – chociaż teoria nie idzie w parze z praktyką…


- Ja za to wypoczęłam, potańczyłam trochę na rurze (od odkurzacza), wymoczyłam dłonie (w wiadrze) albo smakowałam łakocie (gotując obiad), potem zajęłam się ćwiczeniem swego umysłu (pracując) ażeby pasował do ciała – pomyślałam, ale zachowałam to dla siebie, dlatego że zaledwie mamy mogą to zrozumieć…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz